sobota, 16 sierpnia 2014

Ból…

Każdy najmniejszy ruch sprawia mi ból. Sama nie wiem już od czego. Przecież nie mogę się samokaleczać. A chciałam zrobić to nie raz. Ostatnio przedwczoraj. Na samo wspomnienie łza spłynęła po moim policzku. Psychicznie czasami czuje się jak gówno. Coś zjedzonego, a potem wysranego. Taka jest moja rzeczywistość. Realia w jakich żyję są brutalne. Miejsce skąd jestem słynie z ćpania, chlania i popełniania samobójstwa. Nie zliczyłabym ilu moich sąsiadów popełniło samobójstwo, a ilu chciało. Staram się nie być taka jak oni i to jest dobre. To mi wychodzi, ale jak coś pójdzie nie tak wszystko zostaje zburzone jak domek z kart. Nie wiem wtedy co ze sobą zrobić i mam myśli samobójcze. Trzymam żyletkę w dłoni i zastanawiam się co dalej.

1 komentarz: