niedziela, 17 sierpnia 2014

Sny...





Mieliście kiedyś sny, w których popełnialiście samobójstwo? - pytałam wiele osób, każdy się śmiał. Ja miałam i to nie raz. Skakałam z mostu, jakiegoś wysokiego budynku, wpadałam pod samochód, cięłam się. I tylko dwa razy nie obudziłam się przed zrobieniem tego. Kiedy 'skoczyłam z mostu' poczułam się jakbym sama to zrobiła. I to było takie miłe uczucie. Nie umiem go opisać. Czułam się jak w raju, było mi tak dobrze. Zaś drugim razem ' wpadłam pod samochód ' i to nie było nic przyjemnego, bo byłam osobą, która obserwuje mnie samą z daleka. Widziałam siebie. Nie muszę chyba używać zbędnych przymiotników, bo to oczywiste, że ten widok nie należał do najpiękniejszych. Nie wiem czemu akurat ja muszę mieć takie sny, nie wiem co mogą one oznaczać. Jestem dziwna i tyle. Każdy mi to mówi. Jestem przyzwyczajona, ale za każdym razem boli. Raz mniej, a raz bardziej. Inni nie rozumieją przez co przechodzę. Mówią, że ciągle się śmieję i jestem dziwna. A podobno gdy ktoś ciągle się śmieje  z wszystkiego ma głęboką depresje - tak wyczytałam w internecie. Nie mam pojęcia czy to prawda, ale jeżeli tak, to czy jest tu ktoś, kto może mi pomóc... ? Jasne, że nie. Kto z was by się mną zainteresował? Jestem tylko śmieciem, niepotrzebnym śmieciem. Ale co  z tego? Staram się, o tym nie myśleć. Czasem mi to wychodzi, a czasem nie. Czekam na moment, w którym będę kimś... Nawet nie wiem czy on nastąpi, ale nadzieja umiera jako ostatnia...

1 komentarz: